Historia

Jedna z pierwszych wizji Glorii
Jedna z pierwszych wizji Glorii
Jedna z koncepcji

Idea wzniesienia wysokościowca w tym miejscu narodziła się na kilka lat przed wybudowaniem kina. W 1927 roku przygotowano pierwsze projekty 10-piętrowego gmachu, który planowała postawić berlińska spółka Deutsche Land- und Baugesellschaft. Miał być to najwyższy budynek w tej części Niemiec, mieszczący w sobie sklepy, biura, mieszkania, kawiarnię oraz, oczywiście, kino – duże, z tysiącem miejsc na widowni. W pierwszej koncepcji architektura dzisiejszej Glorii miała być nieco inna. Od strony Rynku budynek wyróżniał się poziomymi pasami okien, ciągnącymi się niemal przez całą długość ściany. Pomiędzy nimi architekt zaprojektował gzymsy okalające najprawdopodobniej cały gmach. Ostatecznie zdecydowano się jednak na bardziej nowoczesny projekt, którego efekt możemy podziwiać do dziś. Co trzeba podkreślić, był to pierwszy budynek w Bytomiu, który wybudowano z myślą o kinie. Wszystkie pozostałe teatry świetlne mieściły się w zaadaptowanych lokalach, co negatywnie odbijało się na wygodzie oglądania filmów, bowiem w niektórych z nich między rzędami stały filary, zasłaniające obraz. Prawdopodobnie kolejnym kinem w Bytomiu, pod które specjalnie zaprojektowano budynek, jest Cinema City, otwarte aż 79 lat po Glorii!

Warto zaznaczyć, iż w 20-leciu międzywojennym Górny Śląsk podzielony był między Polskę i Niemcy. Bytom stał się miastem przygranicznym, gdzie nierzadko granica przebiegała przez środek domów, pól uprawnych lub chodników górniczych. Oba kraje rywalizowały ze sobą wizerunkowo, czego elementem było wznoszenie coraz to bardziej okazałych budynków. Niemcy planowali połączyć Bytom z Gliwicami i Zabrzem, tworząc jedną, dużą metropolię, zawstydzającą mieszkańców polskich Katowic i Chorzowa swoją architekturą. W związku z tym spektakularnym projektem planowano wybudować w tych miastach wiele nowoczesnych budynków o przeróżnych funkcjach oraz napowietrzne metro wzorowane na kolejce w Wuppertalu. W Bytomiu zamierzano wznieść m.in. nową siedzibę magistratu w zachodniej pierzei Rynku, a także Uniwersytet Ludowy obok Muzeum Górnośląskiego. Te zamiary pokrzyżował światowy kryzys, w wyniku czego powstała jedynie część z planowanych obiektów. Nie przeszkodził on jednak w powstaniu Glorii, która niewątpliwie musiała robić wrażenie na polakach zza miedzy.

W sobotę, 7 listopada 1931 roku dokonano odbioru technicznego całego budynku, w którym uczestniczyli specjaliści z miejskiego nadzoru budowlanego, policji i straży pożarnej. Warto wiedzieć, że już w drugiej dekadzie XX wieku wprowadzono w Bytomiu rygorystyczne przepisy przeciwpożarowe dotyczące kin, bowiem swego czasu panowała w nich istna plaga pożarów. Przepisy ściśle określały odległości między rzędami, ilość wyjść ewakuacyjnych, a także wyposażenie pomieszczenia, w którym znajdował się projektor oraz kto może go obsługiwać. Część z tych nakazów jest aktualna do dziś.

Gloria w 1931r.
Gloria w 1931 r.

Dzień po oficjalnym odbiorze, w niedzielę o godzinie 17 dokonano otwarcia kina. Lokal przyozdobiony był zielenią, natomiast wejście od ul. Szymanowskiego rozświetlono bogatą iluminacją. Na uroczystość tłumnie przybyła publiczność, a wśród niej miejscowi notable, przedstawiciele magistratu, korpusu oficerskiego i policji. Artystyczną część wieczoru urozmaiciła muzyka, grana przez grupę członków orkiestry „Oberschlesischer Landestheater”, a także zespół „Heitere oberschlesische Funk – Qartet” (Wesoły Górnośląski Kwartet Radiowy). Były kwiaty, gratulacje i przemowy. Swój kunszt oratorski zaprezentował znany i lubiany spiker radiowy, Erwin Herbert Adamski, który mówił o potrzebie i roli kina we współczesnym świecie. W imieniu zarządu miasta i burmistrzów wystąpił radca dr König, życząc kierownictwu kina pomyślności i dziękując za przekazanie dochodu z premierowych pokazów na pomoc zimową dla najuboższych. Jak to w kinie, nie mogło obejść się bez filmów, dlatego dalszą częścią imprezy były projekcje. Zgodnie ze zwyczajem, na początku goście obejrzeli dźwiękowy tygodnik Foxa, a następnie najnowszą austriacką komedię Rudolfa Bernauera „Hirsekorn greift ein”. W tytułowej roli zagrał ulubieniec publiczności, Feliks Bressard, wcielając się w postać poczciwego aktorzyny, zatrudnionego jako kierowca nieco ekscentrycznej i roztargnionej pisarki. Choć fabuła była dość banalna, publiczność bawiła się świetnie, a niewątpliwym atutem filmu była muzyka Waltera Jurmana, autora wielu przebojów muzyki filmowej. Seans zakończył krajoznawczy dodatek, prezentujący malowniczą dolinę Izary.

< Poprzednia | 1 | 2 | 3 | 4 | Następna >