Chcą wskrzesić Glorię

Czy fundacja da radę? W ubiegłym tygodniu uzyskała osobowość prawną Fundacja Kino Gloria w Bytomiu. Na starcie ma zagwarantowane 4 tysiące złotych. Jednak, żeby zrealizować swój zamiar, czyli ponowne uruchomienie kina przy Rynku, musi zebrać 3 miliony złotych.

Ponad rok temu, na początku kwietnia 2007, dotychczasowy najemca kina „Gloria” oddał klucze do obiektu. Spółka „Adamark”, która właśnie za prowadzenie „Glorii” otrzymała w 1999 roku nagrodę prezydenta Bytomia w dziedzinie kultury „Muza”, nie wytrzymała konkurencji ze strony multipleksów i zrezygnowała z działalności. Tym samym Bytom powrócił do sytuacji z początku lat 90. – w około 180-tysięcznym mieście nie działało żadne kino. Żal po „Glorii” był tym większy, że jest to obiekt związany z historią miasta. To bodaj jedyna świecka instytucja w mieście, która zachowała swą przedwojenną nazwę. Zaś w latach 30. XX wieku, kiedy budynek „Glorii” oddawano do użytku, było to jedno z najnowocześniejszych kin na Śląsku.

„Adamark” oddając salę „Glorii” Zakładowi Budynków Miejskich „ewakuował” z niej całą swoją własność, czyli wyposażenie wewnętrzne. Obecnie kino, to jedynie pista, wymagająca remontu, sala. Nie ma tam foteli na widowni, oświetlenia, ekranu, nie mówiąc już na przykład o projektorze albo aparaturze dźwiękowej Dolby-Stereo. Żeby „Glorii” przywrócić funkcję kina, trzeba w nią zainwestować kwotę rzędu 2,5-3 milionów złotych. To ponad milion dolarów! Zapewne z tej przyczyny nie doszło do zapowiadanego przejęcia „Glorii” przez właściciela łódzkiego ina „Cytryna”. Ze swego projektu wycofał się on po przeprowadzeniu kalkulacji kosztów.

Kiedy dyrektorem Bytomskiego Centrum Kultury został Mariusz Wróbel – wśród swoich zamierzeń wymieniał uczynienie „Glorii” filią BCK i uruchomienie w niej kina studyjnego. Ostatecznie jednak reaktywacją „Glorii” ma zająć się fundacja. Jej założycielami są: Bytomskie Centrum Kultury oraz trzy osoby fizyczne. Wśród nich znajduje się mieszkaniec Sopotu Marek Kasperski. Przyjechał do Bytomia służbowo i – jak sam mówi – zafascynowało go to miasto. Trafił na zamknięte kino i postanowił działać na rzecz jego otwarcia. Brzmi jak bajka – jednak Kasperski został prezesem Fundacji Kino Gloria w Bytomiu, natomiast stanowisko przewodniczącego Rady Fundacji objął Wróbel. – BCK nie mogłoby ubiegać się na przykład o fundusze amerykańskie, fundacja ma do nich drogę otwartą – tak tłumaczy Wróbel porzucenie koncepcji uczynienie z „Glorii” filii Bytomskiego Centrum Kultury. Na razie Fundacja Kina „Gloria” dysponuje kwotą zaledwie 4 tysięcy złotych – i to bynajmniej nie w gotówce, ale w formie gwarancji udzielonej przez BCK. Tymczasem na ponowne uruchomienie „Glorii” potrzeba ponad milion dolarów. – Chcemy aplikować do funduszy unijnych, samorządu województwa śląskiego, Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej oraz funduszy amerykańskich – wylicza Mariusz Wróbel.

Wiadomo jednak, że aplikowanie kosztuje. Aby złożyć wniosek o przyznanie środków, potrzebny jest projekt inwestycji oraz studium jej wykonalności, trzeba mieć również środki na wkład własny. Wróbel i Kasperski chcą takie pieniądze pozyskać od biznesu – z konkretów wymieniają na razie jedynie rozmowy z firmami zrzeszonymi w Regionalnej Izbie Gospodarczej. Po zdobyciu miliona dolarów i ponownym uruchomieniu „Glorii” Fundacja ma nadal działać, by pozyskiwać środki na organizowane w kinie imprezy. Pojawia się jeszcze jeden problem: kino pozostaje w zarządzie Zakładu Budynków Miejskich, ten powinien je wynająć, ustalając czynsz nie mniejszy od kosztów utrzymania obiektu. W najbliższym tygodniu, Wróbel chce się spotkać z prezydentem Bytomia, by prosić go o udostępnienie fundacji kluczy do sali kinowej. Bez tego kina nie będą mogli zobaczyć nawet projektanci, którzy mają opracować projekt inwestycji i studium jej wykonalności. Kasperski i Wróbel są jednak dobrej myśli, gdyż ich zdaniem przywrócenie”Glorii” jej pierwotnej funkcji doskonale wpisuje się w koncepcję rewitalizacji Bytomia. Zdaniem Wróbla po uruchomieniu „Gloria” będzie mogła utrzymać się z własnej działalności. – Dowodzi tego przykład BCKina, które zarabia na siebie, zaś liczba widzów systematycznie wzrasta – mówi Mariusz Wróbel – Niestety wskutek „obłożenia” sali widowiskowej BCK, na seanse filmowe możemy przeznaczyć tylko jeden dzień w tygodniu.

Miliona dolarów jeszcze nie ma, są za to plany. Według zamierzeń założycieli fundacji pierwszy seans w odrodzonej „Glorii” powinien się odbyć jesienią 2010 roku. Czyli tuż przed kolejnymi wyborami samorządowymi.