Gloria się odrodzi

Jest determinacja, są chęci, będą pieniądze

Strawione przez ogień kino Gloria przy Rynku zostanie odbudowane. Jeśli firma ubezpieczeniowa wypłaci pieniądze, już jesienią mogłyby ruszyć prace rewitalizacyjne. Paradoksalnie więc smutna historia z pożarem może się skończyć filmowym happy endem.

Nieczynne od dawna kino doszczętnie spłonęło we wtorkowy wieczór 5 kwietnia. Zawalił się dach, wykrzywiła konstrukcja, zniszczeniu uległo wyposażenie, a działająca obok herbaciarnia została zalana wodą. Gaszenie podłożonego przez trójkę młodych ludzi ognia zajęło strażakom kilkanaście godzin. Mieszkańców sąsiednich kamienic sprawnie i szybko ewakuowano, udało się uniknąć ofiar. Początkowo wydawało się, że to koniec marzeń o odrodzeniu Glorii, o co zabiegało powołane w tym celu stowarzyszenie. Miało ono już nawet gotowy plan modernizacji budynku i starało się o pozyskanie pieniędzy unijnych. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że jeszcze spotkamy się w starym bytomskim kinie na seansie filmowym.

Niedawno w Urzędzie Miejskim odbyło się spotkanie osób debatujących o przyszłości Glorii. Udział w nim wzięli między innymi prezydent Piotr Koj, szef zarządzającego kinem Bytomskiego Centrum Kultury, a zarazem prezes wspomnianej fundacji Mariusz Wróbel, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Elżbieta Kwiecińska, a także specjaliści budowlani, strażacy i reprezentanci Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej, która administruje spalonym budynkiem. W tym gronie ustalono, że w pierwszej kolejności należy wykonać ekspertyzę techniczną, oceniającą aktualny stan gmachu mieszczącego Glorię. Zadanie to ma być zlecone fachowcom z Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Mają oni sprawdzić, czy ściana zewnętrzna od ulicy Szymanowskiego nadaje się jeszcze do użytkowania i podtrzymuje całość, czy też wysoka temperatura panująca podczas pożaru wykrzywiła jej konstrukcję, skazując na wyburzenie. Biorąc pod uwagę to, co się stało z innymi częściami budynku, bardziej prawdopodobna jest ta druga opcja. Wiele elementów metalowych pod wpływem ciepła uległo bowiem wykrzywieniu i trwałemu zniszczeniu. Ekspertyza powinna być gotowa za jakieś dwa miesiące.

Kiedy poznamy treść dokumentu, można będzie wystąpić do firmy ubezpieczeniowej o wypłacenie odszkodowania. Straty spowodowane pożarem szacuje się na około 3 do 5 milionów złotych. Ta druga cyfra to wartość odtworzeniowa gmachu. Dzięki niej dałoby się postawić nowy obiekt w stanie surowym zamkniętym. 
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, a plan modernizacji zaakceptuje zarządca, prace remontowe, a w zasadzie budowanie niemalże od podstaw ruszyłoby już jesienią. Nowy obiekt będzie już dostosowany do obowiązujących standardów przeciwpożarowych: powstanie odpowiednia ilość wyjść ewakuacyjnych, przejścia pomiędzy fotelami zyskają zgodną z przepisami szerokość itd. Przygotowanie wnętrza, zakup urządzeń potrzebnych do wyświetlania filmów (także tych najnowocześniejszych) wzięłaby na siebie fundacja. Z pewnością pomoże także fakt, iż Mariusz Wróbel lada moment zostanie szefem Silesii Film i już na nowym stanowisku zamierza zadbać o jej ożywienie. – Paradoksalnie nieszczęście pożaru nie musi oznaczać końca kina – komentuje Wróbel. – Co więcej, jeśli sprawy pójdą po naszej myśli, to obrócimy wszystko w sukces. Najważniejsze, że jest wola odbudowania Glorii, są zdeterminowane osiągnięciem tego celu osoby, a prezydent Piotr Koj jeszcze podczas akcji gaśniczej zapowiadał, że kino się odrodzi. Szef BCK podkreśla, że o pożarze zrobiło się głośno w Polsce. – Wielu miłośników kina dzwoni do nas, przysyła e-maile i zagaduje o przyszłość Glorii. Czujemy spore poparcie, nawet osoby z innych miast interesują się sprawą i liczą na uratowanie kina. Wróbel jest przekonany, że odrodzona Gloria znajdzie swe miejsce na rynku. – Badaliśmy to, kino ma szanse na samodzielne utrzymanie się – przekonuje.

Coraz więcej wiemy też o okolicznościach pojawienia się ognia. Przypomnijmy, że podłożyła go trójka młodych bytomian w wieku od 16 do 19 lat. Ujęto ich już 6 kwietnia dzięki informacjom od anonimowych mieszkańców. Jak się okazuje, do wnętrza Glorii weszli oni przez okno. Wybili szybę i wyłamali framugę. W środku szukali kabli, które mogliby sprzedać. Łupu nie znaleźli i w akcie zemsty zaprószyli ogień. Najprawdopodobniej jednak nie ograniczyli się, jak wynikało z pierwszych ustaleń, do położenia na starych fotelach zapalonych świeczek, ale dodatkowo rozlali jakąś łatwopalną substancję. Płomienie rozprzestrzeniały się bowiem tak szybko, że sami sprawcy w ostatniej chwili zdołali uciec. Wybrali tę samą drogę, którą przyszli, gdyż nie byli w stanie sforsować drzwi wejściowych. – To potwierdza, że wbrew temu, co sugerowano, nieczynny obiekt był dobrze zabezpieczony – stwierdza dyrektor BCK. – Jedno z wejść było starannie zaspawane, drugie zabezpieczone zamkami i płytami. Zadbaliśmy o to po dwóch kradzieżach. Raz na dwa tygodnie pracownicy sprawdzali wewnątrz, czy wszystko jest w porządku, wystąpiliśmy o objęcie kina miejskim monitoringiem. Ja sam dwa razy każdego dnia, przechodząc obok budynku Glorii, miałem na nią baczenie. Podpalacze nie weszli bez problemów, oni musieli się włamać.