Miłośnicy kina chcą wskrzesić Glorię

Na uruchomienie zamkniętej od dwóch lat bytomskiej placówki potrzeba co najmniej 2,5 mln zł. Grupa pasjonatów w połowie maja założyła fundację, która ma tych pieniędzy poszukać. Sponsorom obiecują złote tabliczki przy wejściu i własne loże na widowni.

W Glorii kochają się Mariusz Wróbel, dyrektor Bytomskiego Centrum Kultury, sopocianin Marek Kasperski, specjalista od prowadzenia szkoleń dla bankowców, a także mieszkająca w Wiedniu Barbara Bizanz, na co dzień przedstawiciel sprzedawczyni fortepianów [pani Bizanz jest przedstawicielem Boesendorfera w Polsce, 180 letniej firmy z Wiednia, która produkuje fortepiany najwyżej jakości. przyp. fundacja].

Dzięki Fundacji „Kino Gloria” chcą uruchomić zamkniętą na głucho placówkę. Zdają sobie sprawę, że nie sprosta konkurencji multipleksów, ale mają nadzieję, że przetrwa jako kino studyjne ze sceną dla offowych teatrów i kameralnych koncertów oraz z piwnicą z muzeum kinowych projektorów. Pomysł spodobał się urzędnikom z magistratu. Zgodzili się, żeby fundacja zagospodarowała kinowe pomieszczenia. – Jesteśmy też gotowi wspomóc przedsięwzięcie finansowo – zapewnia Halina Bieda, wiceprezydent Bytomia.

W kinie trzeba zrobić nową widownię, kupić ekran i całe wyposażenie, bo poprzedni właściciel wszystko zabrał ze sobą. Wstępnych szacunków, że na remont trzeba 2,5-3 mln zł, a potem dotacji na bieżące działanie. Inicjatorzy fundacji już zaczęli szukać sponsorów. Oferują im złote tabliczki przy wejściu i podpisane imieniem loże.

Kasperski, prezes fundacji, tak się zapalił do pomysłu, że zamierza porzucić Pomorze dla Śląska. Opowiada, że po raz pierwszy zobaczył Glorię w styczniu tego roku i od razu się zachwycił. – Tyle wspaniałej architektury! A w najlepszym punkcie miasta, przy Rynku, zamknięte na głucho kino. Jak to możliwe?! – emocjonuje się Kasperski. Bardzo szybko okazało się, że nie on jeden tak myśli. Wspólnie założyli fundację. Przyłączyła się np. Anna Papierzańska, niegdyś pracująca w Glorii, a także Ewa Zielińska, studentka filmoznawstwa, i Daniel Lekszycki, 21-letni pracownik kafejki internetowej oraz administrator miejskiego portalu. – Brudno, niebezpiecznie, a kiedyś to przecież była wizytówka miasta, pierwsze kino na Śląsku, które sięgnęło po dźwięk i najnowocześniejsze w ówczesnych Niemczech – rozpamiętuje Lekszycki.

Cały czas zgłaszają się kolejni wielbiciele Glorii. Bytomianom pomysł się podoba. – Dawna Gloria nie miała na siebie pomysłu, wystrój się nie zmieniał, filmy docierały z opóźnieniem. Teraz musi być inaczej. Jeśli się uda, na pewno przyjdę do Glorii – mówi Agata Tecl, mieszkanka miasta.