Gloria spłonęła

3 miliony strat. Doszczętnie spłonęło wnętrze nieczynnego od lat kina „Gloria” przy Rynku. Ogień podłożono celowo – podpalaczy ujęto. Na szczęście obyło się bez ofiar.

Pożar wybuchł we wtorkowy wieczór. Pierwsze sygnały o gęstym dymie wydobywającym się z budynku dawnego kina dotarły do straży pożarnej krótko po godzinie 19. Wezwani strażacy byli na miejscu błyskawicznie. Niedługo po jednostce bytomskiej przyjechały wozy z Chorzowa i Zabrza. Sytuacja wyglądała na bardzo groźną. Nad wysokim budynkiem „Glorii” szalały żółto-pomarańczowe płomienie ognia. W niebo wzbijała się też gęsta chmura czarnego dymu, która po niedługim czasie wraz z łuną ognia była widoczna już nawet z odległości kilkunastu kilometrów.

Strażacy zabrali się za gaszenie w kilku miejscach jednocześnie. Wodę lano z drabin, z podnośników samochodów stojących na ulicach Józefczaka i Szymanowskiego oraz dachów okolicznych domów. 
Szalejący ogień szybko strawił wnętrze kina. Doszczętnie spaliły się rzędy foteli, boazeria na ścianach, wyposażenie, a także pomieszczenia sąsiadujące z salą projekcyjną. Budowano je w czasach, kiedy nikt nie myślał o stosowaniu materiałów niepalnych. Nie wytrzymał też stary strop, który runął do środka. Temperatura wewnątrz była tak wysoka, że topiły się metalowe elementy strażackiego wyposażenia. Z powodu ekstremalnych warunków strażacy biorący udział w akcji nie mogli przebywać w pobliżu ognia dłużej, niż kilkadziesiąt sekund. Ogień strawił też przylegającą do kina kawiarnię „Fanaberia”.

Z uwagi na realne zagrożenie rozprzestrzenienia się ognia ewakuowano 42 lokatorów kamienic przylegających do starego kina. Ludzie ci początkowo schronili się w podstawionym na Rynek autobusie Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów, a potem trafili do hotelu. Część osób spędziło noc w domach swych bliskich. Akcję przeprowadzono bardzo sprawnie i dlatego nikt nie ucierpiał. Już po opanowaniu największych płomieni ewakuowani pod opieką strażaków mogli wrócić do swoich mieszkań po lekarstwa, czy inne niezbędne przedmioty. – Mieliśmy wiele szczęścia, gdyby płomienie przedostały się na inne kamienice, doszłoby do trudnej do wyobrażenia tragedii – mówiła zapłakana starsza kobieta. Podtrzymujący ją mąż też nie potrafił ukryć emocji: – W takich momentach człowiek uświadamia sobie, jak cienka jest granica oddzielająca życie od śmierci. Dobrze, że strażacy tak sprawnie nas ewakuowali.

Płonący gmach, mieszczący nieczynne kino, oddzielono taśmą. Kiedy strażacy walczyli z płomieniami, policjanci i strażnicy miejscy oraz przedstawiciele innych służb pilnowali porządku. Na miejsce zdarzenia przybyli między innymi prezydent naszego miasta Piotr Koj, Państwowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Elżbieta Kwiecińska, dyrektor Bytomskiego Centrum Kultury, czyli zarządcy budynku, Mariusz Wróbel, a także przedstawiciele firm administrujących okolicznymi domami. Na Rynku mimo późnej pory zgromadził się tłum gapiów. Ludzie robili zdjęcia i komentowali całe zdarzenie. W pewnym momencie pojawił się roztrzęsiony mężczyzna. Okazało się, że przyszedł sprawdzić, czy w pożarze nie ucierpieli jego mieszkający w pobliżu wiekowi rodzice, do których nie mógł się dodzwonić. Kiedy ich zauważył całych i zdrowych, wybuchnął płaczem.

Dogaszanie pogorzeliska trwało wiele godzin. Straty są ogromne – szacuje się je na 3 miliony złotych. Według specjalistów budowlanych należy wyburzyć ścianę szczytową, bo uległa wybrzuszeniu i straciła podparcie. W każdej chwili może się zawalić. Gorąca temperatura spowodowała z kolei wygięcie metalowych konstrukcji. Miejsce pożaru zbadali biegli. Wstępna diagnoza brzmiała: celowe podpalenie. Wykluczono spięcie instalacji, gdyż wszystkie media dawno odłączono. Podejrzenia potwierdzali lokatorzy domów przy Rynku. Kilku z nich widziało dwójkę nastolatków wychodzących przez okno budynku kina (wejścia przez drzwi są trwale zabezpieczone) niedługo przed pojawieniem się dymu. Jedna z lokatorek zagadała do młodych ludzi, pytając co robią. W odpowiedzi usłyszała, iż szukają zagubionej piłki. Policja od razu wszczęła poszukiwania sprawców, a jej komendant oraz prezydent Koj wyznaczyli nagrody dla osób, które pomogą w złapaniu podpalaczy. Prezydent w imieniu władz Bytomia obiecał za informację laptop. Podejrzanych zatrzymano już w środę. Pomogła informacja dostarczona przez anonimowego mieszkańca, który rozpoznał sprawców na zdjęciu. To dwóch 16-latków i 19-latek. Na wstępnym przesłuchaniu twierdzili, iż weszli do środka starego kina w poszukiwaniu kabli. Niczego nie znaleźli, ale podłożyli ogień, kładąc na fotelach zapalone świeczki. Młodsza dwójka stanie przed Sądem Rodzinnym, starszemu grozi 10 lat więzienia.

„Gloria” była nieczynna od czterech lat. Fundacja skupiająca miłośników starego kina chciała je na nowo ożywić. Przygotowano już nawet projekt budowlany, rozpoczęto starania o pozyskanie pieniędzy unijnych. Z kolei Mariusz Wróbel planował, iż „Gloria” będzie włączona w struktury instytucji Silesia Film. Czy pożar przekreślił te plany – okaże się już niebawem.